Bezkompromis atomowy
W ramach rozgrzewki udałem się na małą przejażdżkę w kierunku wschodnim, do braci naszych Ukraińców, z którymi wiążą nas wspomnienia mniej lub bardziej przyjazne...
Jako że lata lecą, a kości marnieją, należało skąpać je w mocy niewidzialnej - energii wynikającej z wewnętrznego rozłamu pełnego rozterek atomu.
Czarnobyl przywitał nas piękną pogodą, w której spotkały się dwie przeciwstawne siły. Deszcz i słońce stoczyły wyrównaną walkę zamieniając pole bitwy w scenerię pełną kontrastów, wzajemnych przeciwieństw, światła i cienia mocujących się o prymat nad światem.
Sam Czarnobyl i okolice to świat w stanie rozkładu. Wizualnie brzmi to jak Angkor - miasto pożarte przez dżunglę, tyko architektura jest nieco mniej wyrafinowana. To świat, z którego nagle poznikali wszyscy ludzie, świat, w którym nagle ktoś zatrzymał czas; zawieszony w chwili, jak jakaś przedziwna stopklatka, drwina historii. Teraz panuje tam las, odradza się po katastrofie, szuka swojego miejsca, jakby obecność ludzi była tylko małym, lecz przykrym dla tego miejsca epizodem.
Jako że lata lecą, a kości marnieją, należało skąpać je w mocy niewidzialnej - energii wynikającej z wewnętrznego rozłamu pełnego rozterek atomu.
Czarnobyl przywitał nas piękną pogodą, w której spotkały się dwie przeciwstawne siły. Deszcz i słońce stoczyły wyrównaną walkę zamieniając pole bitwy w scenerię pełną kontrastów, wzajemnych przeciwieństw, światła i cienia mocujących się o prymat nad światem.
Sam Czarnobyl i okolice to świat w stanie rozkładu. Wizualnie brzmi to jak Angkor - miasto pożarte przez dżunglę, tyko architektura jest nieco mniej wyrafinowana. To świat, z którego nagle poznikali wszyscy ludzie, świat, w którym nagle ktoś zatrzymał czas; zawieszony w chwili, jak jakaś przedziwna stopklatka, drwina historii. Teraz panuje tam las, odradza się po katastrofie, szuka swojego miejsca, jakby obecność ludzi była tylko małym, lecz przykrym dla tego miejsca epizodem.