W strone Kazbegi

Jutro probujemy lokalnym transportem dojechac do Kazbegi, miejscowosci na polnocy kraju. Jesli nam sie uda zalatwic sprawy formalne, to bierzemy przewodnika na szczyt Kazbek co oznacza, ze liczymy w tym cyklu wyprawowym do pieciu. 5 tysiecy dokladniej. 5047 metrow npm. Na razie brakuje nam troche sprzetu - musimy pozyczyc raki i czekany, bo tam (nie wiedziec czemu) zalega paskudny lud. Wybaczcie, nie lud, ale lod. Lud tego kraju zamieszkuje w Tbilisi i do niego nie uzywamy czekanow.

Siedze wlasnie w hostelu w centrum miasta i - co mnie jakos szczegolnie nie dziwi - spia tu sami polacy, oprocz nad wyraz lewicujacego i politykujacego Hiszpana, ktory chyba pogubil sie w swojej drodze, bo wlasnie z odraza zmazal flage Izraela z tablicy ogloszen. Coz w takich miejscach spotyka sie niezlych freak'ow. Co ciekawe na scianie przywieszone jest czarno biale zdjecie, no zgadnijcie kogo... Otoz jest to czarno biale zdjecie pary prezydenckiej. Gruzini maja sentyment do naszego bylego prezydenta i okazuja nam to bez wiekszej krempacji.

Poza tym Tbilisi to miejsce dosc przyjazne, ludzie nie zwracaja tutaj na nas jakiejs wiekszej uwagi, chociaz nasze biale mordy co nieco roznia sie od sredniej lokalnej. Ale widac przywykli zawodnicy do slowanianskich rysow, choc niekoniecznie maja z tym powiazane dobre wspomnienia.

Krotkie rozmowki ze stacji kolejowej, gdzie wymienilismy lokarne elwiry* na bilet do Baku - czyli stolicy Azerbejdzanu:
- Ot kuda wy?
- Poliaki
- A, ja uze dumal szto Ruskije. A Ruskich nienawizu.

No dobrze, na razie akcja sama sie toczy, mamy bardzo ulatwione zadanie, bo Stanislaw nagral nam tutaj lokalnego przewodnika plci zenskiej, ktory (a wlasciwie ktora) wykonala kilka kluczowych telefonow umozliwiajac nam przygotowanie sie do wyjazdu w gory w dwie godziny zamiast dziesieciu. Wiem co pisze, bo w tamtym roku bujalismy sie po miescie caly dzien, zeby zdobyc w Biszkeku gaz kampingowy, ktory byl nam nad wyraz potrzebny podczas treku w Tien Szan.

* lokalna waluta to lari, ale ta nazwa regularnie wypada mi z glowy; trzeba przyznac, ze design maja przepaskudnie ladny; chyba przywioze ze soba troche tej monety