Sprzęt

 

#VistulaMyLove

Rozdział: SPRZĘT

O czym należy pamiętać wybierając się na wycieczkę Wisłą. Ten post adresuję głównie do osób, które planują pływać (lub bujać się po innych bezdrożach) przez dwa tygodnie bez korzystania z kampingów. Wycieczki dwu-trzydniowe stawiają zupełnie inne wymagania i pozwalają na o wiele większą swobodę w doborze sprzętu (ale w niczym nie są gorsze, po prostu są inne).

W kwestii sprzętu na dwutygodniową wyprawę poza cywilizacją można napisać bardzo wiele. Zatem skoncentruję się na najważniejszych rzeczach, które wynikają ze specyfiki Wisły.

W tym projekcie najważniejsze jest to, że trzeba chronić się przed mocnym słońcem, wodą, zimnem, komarami, a miejsca kempingowe zarośnięte są często zielskiem.
Czyli kapelusz i chustka na łeb, koniecznie okulary (słońce odbija się od wody, czyli trzeba mieć bryle takie same jak na lodowiec), krem antysłoneczny na ryj oraz inne odsłonięte części ciała i środek na komary są bardzo zalecane.
Miejsca na kamping są czasem na wysokich brzegach, mocno zarośniętych przeróżnymi krzakami, pokrzywami i trawami. Zatem przedzierasz się do nich przez zielony gąszcz sięgający czasem piersi, a pod nogami jest błoto, połamane gałęzie, kamienie i śmieci z poprzednich powodzi. Malownicze łachy piasku są dostępne przy niskim stanie wody, ale na nich jesteś widoczny jak na dłoni. Jeśli płyniesz sam, możesz czuć się z tym niekomfortowo - poza tym poziom rzeki czasem zmienia się z godziny na godzinę, więc zaleca się rozbijać namiot na podwyższeniu. Zatem w bagażu powinny znaleźć się pełne, wiązane buty z podeszwą na błoto (wiązane, bo jak noga wpadnie do błota powyżej kostki, to sznurówka to utrzyma; podeszwa - bo wchodzisz po stromym brzegu po błocie, szkle i innych przeszkodach ciągnąc za sobą 25 kilogramów łódki, czyli klapki lub sandałki mogą być ryzykowne) i rękawiczki (bo są fajne do wiosłowania i doskonałe do karczowania miejsca na kamping). Można rozważyć dłuższe, ale za to super lekkie spodnie, bo jak przejdziesz przez busz z gołymi nogami, to odczujesz każdą pokrzywę i cierń z osobna. O ile pokrzywa zazwyczaj nie jest problemem, to skaleczenia od kolczastych krzewów oplatających nogi przy każdym kroku kumulowane przez kilka dni mogą wyeliminować z wycieczki.
Kemping jest robiony na wilgotnym gruncie, więc warto mieć dodatkową podłogę pod namiot, która zabezpieczy przed nasiąkaniem.
Jeśli płyniesz szybko, to zainwestuj w dobre spanie - czyli wygodny namiot, karimatę, śpiwór, suchy ciuch. Bo tylko w nocy się regenerujesz, czyli to czas na naładowanie powerbanka.
Pamiętaj, że stale jesteś mokry. Wisła to dość dzika rzeka i nie ma tam infrastruktury przybrzeżnej, np. wygodnych przystani, poza tym przy wysokim stanie wody nie ma łach piasku, na których można zaparkować. Zazwyczaj parkujesz w błocie, na nierównym terenie, a jak wychodzisz z łódki, to chodzisz po wodzie. Zatem warto mieć dwa osobne komplety ciuchów: na łódkę (zawsze mokry) i do namiotu (zawsze suchy).
Na koniec warto wspomnieć o czymś, co pozwoli odsapnąć - ja zawsze na samotne wycieczki biorę ze sobą czytnik ebooków i muzykę w małym playerze mp3. To jest klucz do zasypiania ;-)

Oczywiście poza tym jest jeszcze mnóstwo innych niezbędnych rzeczy na kamping, np. kuchenka gazowa i światło, ale ich nie wymieniam, bo to wszędzie i zawsze jest potrzebne, czyli uznaję je za oczywiste.