Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2025

Muzeum fotografii

Kiedy dotarłem do dworca autobusowego okazało się, że nie ma już biletów na dzisiaj na południe. Zatem szybkie zebranie myśli, zważenie opcji i wybrałem zakup biletu na wczesny poranek dnia następnego. A zaoszczędzony czas postanowiłem poświęcić na zwiedzanie stolicy. W stolicy Madagaskaru, Antananarivo, odwiedziłem muzeum fotografii. Bardzo fajnie zorganizowane miejsce, w którym myślą przewodnią była... woda. Projekt artystki dotyczy wody i jej znaczenia kulturowego. Przyjemnie się oglądało fajne fotografie z poetyckimi opisami, w których woda jest tak czysta, że nietknięta nawet cieniem przelatującego ptaka. W środku są trzy sale kinowe, gdzie można pooglądać filmy o historii i kulturze kraju.

Madagaskar - pieśń na wejście

Ląduję w stolicy Madagaskaru, Antananarivo, po południu, niewiele przed zachodem słońca. Zaleca się unikać biegania po stolycy po zmroku, więc decyduję się zamówić taksi przez hotel i nie prowadzić negocjacji z taksówkarzami na lotnisku. Kupuję w ten sposób swój czas i - mam nadzieję - zwiększam bezpieczeństwo. Bagaże, wiza, kontrola paszportowa przeszły w miarę miękko. Zabawne, cena za wizę "on arrival" wynosi zawsze 10. Formanie jest to 10 EUR, ale miałem akurat przy sobie funty z poprzedniej wycieczki i chciałem je wydać. Okazuje się, że w funtach tyle samo -10, nie ma znaczenia kurs waluty. Ciekawe czy przyjęliby zatem 10 złotych ;-). W takim razie przeskakuję na płatności kartą, ale tego nie da się wszędzie, więc zmiana okienka, nowa kolejka, nowe jednorazowe znajomości, takie tam. Na pierwszy rzut oka kraj mniej zorganizowany od niedawno odwiedzonych Seszeli, czy Sri Lanki. Jeździ się po prawej stronie (przy częstych podróżach robi się mętlik w głowie od przestawiania s...

Seszele - wizyta na kawę

Ruszam na wycieczkę do Madagaskaru. Znalazłem połączenie z 8 godzinami postoju na Seszelach. Ponoć to kraj niewizowy (jak niesie wieść na stronach naszego ministerstwa od spraw zagranicznych), ale trzeba sobie wyklikać elektroniczne podanie, wpłacić bodaj 10 euro i zaczekać na rozpatrzenie wniosku. W moim wypadku podanie zostało zatwierdzone w przeciągu 24 godzin. Na lotnisku wskoczyłem do kolejki przy odprawie paszportowej, ale jak zobaczyli, że wylatuję tego samego dnia, próbowali mnie przenieść do strefy tranzytu międzynarodowego. Trochę musiałem się pogimnastykować, żeby wytłumaczyć, że mam zatwierdzony wjazd do kraju i że świadomie wyskakuję z lotniska na małe zwiedzanie. Swoim zwyczajem szukałem transportu publicznego, żeby trochę pobujać po mieście z mieszkańcami. Kupiłem kartę zbliżeniową z biletem dziennym "na wszystkie linie autobusowe" i poszedłem na przystanek. Tutaj jeździ się po lewej stronie, więc musiałem sobie nieco w głowie przestawić kierunki i zwroty, żeby...