Okey, hakuna matata

Pierwsze wrazenia po przyjezdzie do serca Czarnej Afryki sa jak najbardziej pozytywne.

Ludzie mili, nieagresywni, jak na razie pomocni. Na ulicach spokojnie, wrecz leniwa atmosfera. Malo jest tutaj Helloumajfrendow. Autochtoni raczej nie zwracaja na mnie uwagi, ale usmiechaja sie z daleka, czasem ktos zamacha, niektorzy cos zagadaja. Bardzo wiele osob mowi po angielsku, praktycznie nie mam problemow komunikacyjnych.
Dzisiaj spotkalem ludka, ktory co chwila wtracal tekst: 'okey, hakuna matata' przeciagajac przy tym zabawnie samogloski. Oczywiscie to naganiacz, ktorego 'wujek' prowadzi agencje wysylajaca ekipy na Kilimandzaro. Zostalismy kumplami, mam go odwiedzic 'maybe later'.
Pelno tutaj takich agencji, ale ja swoja juz mam. Jak do tej pory - wszystko super, wlasciciel agencji wydaje sie byc rzetelny i uczciwy. Udalo mi sie calkiem dobrze zbic cene, wiec jestem zadowolony z targowania. Czas pokaze, czy usluga bedzie na odpowiednim poziomie. Mi zalezy na gorze, a nie wygodach, wiec wiele nie oczekuje.

W ramach ciekawostki: Tanzania to mieszanka religijna. W Moshi jak do tej pory widzialem nastepujace swiatynie: kosciol katolicki, swiatynia sikhow, swiatynia hinduistyczna, meczet i jakis zbor luteranski. A przeciez nie szukalem jakos szczegolnie. Sam spie w hotelu luteranskim, a na nocnej szafce polozono nowy testament w trzech jezykach (kto wskaze w komentarzu wlasciwa trojke otrzyma skromny upominek).

Jesli chodzi o sprawy spoleczne. To wizualnie sympatyczny narod - rysy twarzy, zarowno u mezczyzn jak i kobiet, nie rania mojego poczucia estetyki. Kobiety nosza sie tutaj bardzo swobodnie, nieliczne maja zaslony na twarzy, dominuja lekie ciuchy, odkryte ramiona i mnogosc roznych typow fryzur. Wszak z taka powodzia poskrecanych lokow mozna wiele rzeczy zrobic. Warkoczyki i absolutnie wyprostowane wlosy (czyli: wyprasowane) to dwa przeciwne bieguny tej puli. Nie mozna powiedziec, zeby wsrod kobiet dominowala moda scisle europejska. Jest kolorowo, kieckowo, czasem zahacza to o indyjskie sarii, albo punjabi. Troche sie nie znam na tym aspekcie ludzkiego zywota, wiec niewiele wiecej jestem  stanie powiedziec. Mezczyzni nosza sie standardowo jak na te czesc swiata - to znaczy dominuja za duze spodnie garniturowe i wcisniete w nie, rowniez za duze, koszule. Widzialem kilka postaci poubieranych w tradycyjne stroje Masajow. Wypatrzylem dzisiaj kilku gosci noszacych sandaly robione recznie ze starych opon. Moze uda mi sie takie kupic na lokalnym rynku.

No dobrze, dzisiaj to by bylo na tyle, ide zapoznac sie z lokalna kuchnia. Trzymac kciuki, podroz kulinarna to nad wyraz ekscytujace doswiadczenie. Wiedza o tym ci, ktorzy zatruli sie w Indiach, jedli swinke morska w Peru, weza w Kambodzy lub slimaki w Maroku.