Nauka pokory
Opowieści przewodnika...
Te wszystkie wzgórza, te łyse połacie bez lasu, były opryskiwane przez wojsko środkami niszczącymi rośliny. Po jakimś czasie się opamiętali, że tak radykalna walka z plantacjami koki i marihuany przynosi wręcz odwrotny rezultat. Ale skutki tej polityki ponosimy do dzisiaj, szczególnie w rolnictwie, bo gleba wciąż jest podtruta.
Żeby zrobić kokę trzeba przejść dwa procesy. Brałem udział w obu z nich. Opowiem wam tylko o jednym, a o drugim nie, żebyście nie otworzyli u siebie laboratorium...
Brałem udział w wojnie pomiędzy grupami walczącymi o te doliny i dochody z plantacji dwa razy, kiedy miałem 14 i potem 16 lat.
Tutaj nikt nie miał wyboru. Albo jesteś jednym z nas, albo cię tu nie ma. Jedynie lokalni Indianie pozostali neutralni, ale to i tylko dlatego, że pozwolili im na to bossowie. W innych regionach nie mieli takiego komfortu.
Kiedy kończyłem karierę byłem ochroniarzem lokalnego bossa. To on mnie namówił, żeby wziąć udział w programie rządowym, który miał na celu ustabilizowanie sytuacji w regionie. Poszedłem do szkoły, zrobiłem podstawówkę i liceum, znałem bardzo dobrze te tereny, dlatego zostałem przewodnikiem.
