Dwie twarze pieniądza



Funkcjonują tutaj dwa rodzaje waluty. Peso, nazywane również moneda nationale, używana przez autochtonów i dla nas nie do końca dostępna oraz posos convertibles, najczęściej nazywana CUC (czytaj kuk, albo se-u-se).  Sztywno trzymany kurs powoduje, że jeden kuk to jeden euras. A przy okazji jeden euras to jeden dolar (łatwe w przeliczaniu, czyż nie?). Ale do dolarów zawsze dolicza się 10% marży, więc każdy przyjeżdża tutaj z eurasami. I to czyni Kubę krajem stosunkowo drogim. Za spanie płaci się 20 EUR, za żarcie ‘na mieście’ jakieś 10-15. Czyli nieco inny poziom niż w takiej na ten przykład Etiopii. Ale jak się dorwie miejsce przyjmujące monetę nacjonalną, na przykład lodziarnię, to nagle cena spada dwudziestokrotnie. Bo biorą tyle samo peso w nacjonalach co w kukach, a przelicznik między nimi jest 1:25. Czy jakoś tak.