Mongolia - Wszystko tutaj nowe

Mongolia, dzień 4.

Przechodzę po lodzie około 27 kilometrów. Uczę się. Wszystko tutaj nowe. Pamiętam poradę autochtoniczną 'czasami lód cienki'. Uważam.

Słyszę po raz pierwszy głos jeziora. Wybuchło. Pomyślałem 'nie, do diabła, to nie może być tak!'. Ale wybuchło i już. Muszę powoli się przyzwyczaić. Zaczynam pracę nad akceptacją, że tak już tutaj będzie. W nocy również.

Mijam dwie duże szczeliny w poprzek jeziora. Lód się napręża i pęka. Wystaje na ponad metr. Czy między zwałami lodu jest dziura? Nie wiem, czujnie sprawdzam.
Rozbijam obóz na środku jeziora, na żywym lodzie bez śniegu. Trzy śruby lodowe. Powinno przytrzymać, nawet podczas silnego wiatru.