Alibaba w Hammamie
Alibaba, zostalem Alibaba. Jak widac w tym kraju wystarczy byc bialasem i miec brode, zeby zostac Alibaba. Dzisiaj jeden z autochtonow powiedzial, ze to nie ten Alibaba z bajki, tylko mieli tutaj jakiegos ludka, ktory duzo zarl, w wyniku czego urosl mu olbrzymi brzuch i - zapewne jako skutek uboczny - broda. Tak czy inaczej, jakkolwiek i to tam wszystko inne - jestem Alibaba.
To kraj kotow. Jest ich tutaj wiecej niz golebi na krakowskim rynku. Dla odmiany - psow ci u nich niedostatek. Widzielismy doslownie kilka egzemplarzy, przy czym zycie jednego z tychze bylo kwestia co najmniej dyskusyjna.
Jesli chodzi o autochtonow. To nie jest lud, ktory mozna do rany przylozyc. Sami dla siebie bywaja nieprzyjemni - widzielismy kilka klotni choc do nas sie jakos szczegolnie nie rzucaja. Z drugiej strony trzeba przyznac, ze raczej sa uczciwi. Goscie od zarcia ulicznego zazwyczaj biora od nas tyle kasy, co od lokalsow, co nie jest wcale takie oczywiste (wystarczy pojechac do Zakopanego (tudziez Delhi) i zobaczyc co dutki zrobily z naszych wspanialych gorali (bu ha ha)). Mielismy dzisiaj w zaulkach starego miasta przygode. Zebralo sie dookola nas kilka postaci w kasztalcie typow spod ciemnej gwiazdy - wygladalo to na tyle nieczytelnie, ze zarzadzilem odwrot. Czy bylo niebezpiecznie czy nie - juz sie nigdy nie dowiemy. Ale zadanie zostalo zrealizowane - nic sie nikomu nie stalo, a przeciez o to w tym wszystkim chodzi.
Hammam, drodzy panstwo! Hammam! Bylismy wczoraj w feskim hammamie, czyli lazni w wykonaniu marokanskim. Zamowilismy masaz i obsluga nad nami sie nieco poznecala. Dla niewtajemniczonych procedura wyglada nastepujaco. Hammam - jesli nie ma oddzielnych sal - dostepny jest na zmiane: najpierw dla kobiet, potem dla mezczyzn. Zmienia sie cala obsluga i klientela. Koedukacja oczywiscie nie istnieje. Mozna wejsc po prostu do lazni i robic co komu sie zywnie podoba, mozna zamowic dodatkowo masaz, jesli ktos ma taka fantazje. My oczywiscie fantazje takowa mielismy.
Masaz - jesli zajalby sie nim trybunal do praw czlowieka - zostalby zakazany. Termin tortury jest nieco bardziej adekwatny... He he. Oczywiscie to mocna przesada. Masazysta najpierw myje delikwenta gabka, ktora ma strukture papieru sciernego, co redukuje o 10 procent grubosc skory, potem wykrzywia wrzystkie stawy az postrzelaja kosci (kregoslop, ramiona, nogi) sapiac przy tym znaczaco. Potem zostawia na chwile ochlap lezacy na podlodze, ktory ma za zadanie pozbierac sie do kupy i ulozyc mniej wiecej w jednym kawalku w rogu pomieszczenia. Po procesie integracji kat wraca z mydlem i atakuje miesnie mniej lub bardziej skutecznie. Po tym mozna juz wezwac pomoc, udac sie do domu i probowac zapomniec. Ale zdecydowanie polecam - doswiadczenie jest boskie i warte odkrycia. W Marrakeszu tez pojdziemy.
To tyle na dzis - jutro bujamy do Midelt autobusem o 8 rano. Chcemy spedzic w gorach jakies dwa dni i jechac dalej na poludnie w kierunku Marzugi. Tam - jesli Allah pozwoli - odkryjemy piekno (tudziez pieklo) pustyni.
Rzeklem.
To kraj kotow. Jest ich tutaj wiecej niz golebi na krakowskim rynku. Dla odmiany - psow ci u nich niedostatek. Widzielismy doslownie kilka egzemplarzy, przy czym zycie jednego z tychze bylo kwestia co najmniej dyskusyjna.
Jesli chodzi o autochtonow. To nie jest lud, ktory mozna do rany przylozyc. Sami dla siebie bywaja nieprzyjemni - widzielismy kilka klotni choc do nas sie jakos szczegolnie nie rzucaja. Z drugiej strony trzeba przyznac, ze raczej sa uczciwi. Goscie od zarcia ulicznego zazwyczaj biora od nas tyle kasy, co od lokalsow, co nie jest wcale takie oczywiste (wystarczy pojechac do Zakopanego (tudziez Delhi) i zobaczyc co dutki zrobily z naszych wspanialych gorali (bu ha ha)). Mielismy dzisiaj w zaulkach starego miasta przygode. Zebralo sie dookola nas kilka postaci w kasztalcie typow spod ciemnej gwiazdy - wygladalo to na tyle nieczytelnie, ze zarzadzilem odwrot. Czy bylo niebezpiecznie czy nie - juz sie nigdy nie dowiemy. Ale zadanie zostalo zrealizowane - nic sie nikomu nie stalo, a przeciez o to w tym wszystkim chodzi.
Hammam, drodzy panstwo! Hammam! Bylismy wczoraj w feskim hammamie, czyli lazni w wykonaniu marokanskim. Zamowilismy masaz i obsluga nad nami sie nieco poznecala. Dla niewtajemniczonych procedura wyglada nastepujaco. Hammam - jesli nie ma oddzielnych sal - dostepny jest na zmiane: najpierw dla kobiet, potem dla mezczyzn. Zmienia sie cala obsluga i klientela. Koedukacja oczywiscie nie istnieje. Mozna wejsc po prostu do lazni i robic co komu sie zywnie podoba, mozna zamowic dodatkowo masaz, jesli ktos ma taka fantazje. My oczywiscie fantazje takowa mielismy.
Masaz - jesli zajalby sie nim trybunal do praw czlowieka - zostalby zakazany. Termin tortury jest nieco bardziej adekwatny... He he. Oczywiscie to mocna przesada. Masazysta najpierw myje delikwenta gabka, ktora ma strukture papieru sciernego, co redukuje o 10 procent grubosc skory, potem wykrzywia wrzystkie stawy az postrzelaja kosci (kregoslop, ramiona, nogi) sapiac przy tym znaczaco. Potem zostawia na chwile ochlap lezacy na podlodze, ktory ma za zadanie pozbierac sie do kupy i ulozyc mniej wiecej w jednym kawalku w rogu pomieszczenia. Po procesie integracji kat wraca z mydlem i atakuje miesnie mniej lub bardziej skutecznie. Po tym mozna juz wezwac pomoc, udac sie do domu i probowac zapomniec. Ale zdecydowanie polecam - doswiadczenie jest boskie i warte odkrycia. W Marrakeszu tez pojdziemy.
To tyle na dzis - jutro bujamy do Midelt autobusem o 8 rano. Chcemy spedzic w gorach jakies dwa dni i jechac dalej na poludnie w kierunku Marzugi. Tam - jesli Allah pozwoli - odkryjemy piekno (tudziez pieklo) pustyni.
Rzeklem.