Pisklaka porwanie

Bracia i Siostry,

Z przykrością stwierdzam, ze mój pisklak, muzyczny przyjaciel, ostoja wypełnionej dźwiękiem ciszy, oaza świętego spokoju, bariera dźwięku w gwarnych autobusach, hałaśliwych hostelach, pełnych harmidru kafejach internetowych, został w Midalcie porwany przez lokalnego kolekcjonera nowoczesnych technologii.
Rzuciłem na tego drania wielopoziomowa i dość złożoną klątwę do siódmego pokolenia włącznie. Jeśli jednak wypełni się pierwszy poziom klątwy, to nie będzie drugiego pokolenia, o siódmym już nie wspominając.

Rzekłem.

Ogłaszam narodziny nowej świeckiej tradycji: na wyjazdach opuszczają mnie pisklaki, o czym można poczytać tutaj.