Pieśń na wyjście

Impreza ma się ku końcowi, rozpoczynam dzisiaj długi odwrót w stronę cywilizacji, do odartej ze znaczeń codzienności, naznaczonej tęsknotą za przestrzeniami, po których dane mi było stąpać.

Z Księciem Ciemności pożegnaliśmy się bez slów. Długo patrzyliśmy sobie w oczy, potem powoli rozsypał się jak figura z piasku pochłonięta przez wiatr pustyni. Znikał w pustce stabilizującej się rzeczywistości powracającej do swojej standardowej trójwymiarowej struktury. Będzie mi go bardzo brakowało. Poszukam go w tarczy księżyca nad Babia Górą, w zapachu ogniska rozpalonego gdzieś w Beskidach, kiedy uda mi się wydrzeć z codzienności, choć na chwilę zawiesić rzeczywistość na kołku i wyruszyć w trasę... Bedę patrzył. Może Książę przemknie gdzieś tam w oddali, łypnie w moją stronę czarnym okiem, odgrzeszy na chwilę świat... Tak, poszukam go, chociaż z biegiem lat coraz trudniej go w sobie odnaleźć.

Dziękuję wszystkim, którzy poświecili swój czas na czytanie moich opowieści. Było diabelnie subiektywnie i mało realnie.W szczególności dziękuję tym, którzy utrzymywali ze mną kontakt podczas podroży i dodawali otuchy podczas walki z przeciwnościami losu. Special thanks for Natia, who gave me huge support and always had a good word for me. Nevertheless the situation. Key words for this message: vieviurka, truskavka.

Zgodnie z przyjętą cale wieki temu świecką tradycją należy się nam trochę statystyki. Do tej pory - jeśli nie pomyliłem sie w przeprowadzonych na szybko obliczeniach - przejechałem około 8500 kilometrów lądem, do tego dwa odcinki samolotem. Czeka mnie jeszcze 1200 w autobusie zanim dotrę do boskiego Królewskiego Stołecznego miasta Krakowa, w którym cała ta przygoda się rozpoczęła; do miejsca miłego mojemu kamiennemu sercu...
Odwiedziłem pięć krajów: Gruzję, Azerbejdżan, Iran, Turcję i Irak. Krajami transferowymi były Ukraina i Holandia.
Najniższą temperaturę zanotowano w okolicach Damavandu, gdzie o poranku musiałem przedzierać się przez warstwę lodu, żeby dotrzeć do wody na herbatę. Podejrzewam, ze było około -5 do -10 stopni. Najwyższą temperaturę mieliśmy na pustyni Kaluts w Iranie, gdzie Celsjusz zaznaczył swoją obecność na ponad 55 stopni. Przy silnym wietrze, jaki tam się panoszył, wysychały gałki oczne. Naprawdę.
Najniżej bylem 10 centymetrów pod poziomem morza podczas kąpieli w Zatoce Perskiej, najwyżej bylem na wysokości 5671 metrów na wulkanie Damavand w północnym Iranie.
Pod względem społecznym najwyższe noty zebrała Persja, najniższe Turcja.

Na zakończenie kilka uwag.
Jeśli odwiedzisz opisane przeze mnie kraje, na pewno nie zobaczysz ich w takich samych kolorach. Po pierwsze moje opowieści były subiektywne i toczyły się wokół impresji, jakie ten wyjazd wygenerował. Po drugie opisywany tutaj kawałek świata dynamicznie się zmienia, w związku z czym za rok niektóre rzeczy mogą być już nieaktualne.
Dodatkowo niniejszy blog nigdy nie pełnił i nigdy nie będzie pełnił roli przewodnika. Informacje praktyczne znajdziesz w necie lub księgarni - jest z czego wybierać. Jeśli jednak masz jakiekolwiek pytania dotyczące spraw technicznych nie wahaj się wysłać maila - jeśli tylko będę mógł, chętnie pomogę.