Wielkomiejski gawiedziowstręt

Dotarłem do Stambułu. Metropolia jest przerażająco droga i przerażająco europejska. Do tej pory jestem zszokowany, gdyż ponieważ od dwóch miesięcy nie widziałem tylu spasionych białych ryjów nagromadzonych na tak malej przestrzeni.

Przyznam, ze nie za dobrze się tutaj czuje, w tym tłumie uruchamia mi się zaawansowany gawiedziowstręt. Wszyscy dookoła pięknie ogoleni, wyprasowani, wyprani, przyjechali liznąć trochę orientu. I liżą tego orientalnego loda, zapominając odwinąć go wcześniej z papierka. Liżą aż do kości, a papka z rozmoczonego papieru i polodowa breja spływa im po rękach.

Po autobusowej lekturze 'Turcja w 24 godziny nie tylko dla orłów' zabrałem się za pozycję 'Stambuł w 4 godziny tylko dla parasolek'. Odwiedziłem Aya Sophia i Blue Mosque. To wystarczy, w zupełności wystarczy. Wystarczy. Czuję się rozgrzeszony i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku turystycznego uderzam na lotnisko. Chyba w najbliższym czasie nic mnie nie przyciągnie do tego miasta. Przecież widziałem już najważniejsze rzeczy ;-)