No photo


W Afryce, jak nigdzie indziej, ludzie nie lubią robienia fotek. Próbowałem w Kenii, Ugandzie, Rwandzie, teraz w Senegalu i zawsze to jest robialne, ale trudne. Najpierw trzeba wejść w interakcję, zbudować relację, potem można przejść do robienia fotek. Jak próbujesz z marszu, to panuje oburzenie. W Kenii pewne damy próbowały mnie opluć jak przyuważyły, że nagrywam film. Teraz w Saint Louis, na północy Senegalu, po zrobieniu fotki zostałem wezwany na dywanik przez pewną mamę. Z zaproszenia nie skorzystałem zasłaniając się słabą znajomością języka.
Pytałem ludzi dlaczego tak, powiedzieli mi, że panuje przekonanie, że my te fotki robimy, a potem wystawiamy na sprzedaż i zarabiamy na nich miliony euro.
Zatem - zapraszam inwestorów do zakupu moich fotek po promocyjnej cenie 999 tys. EUR ;-)