O jedzeniu

Podstawą pożywienia w tym kraju jest tak zwana injera (indżera). To coś w formie naleśnika o średnicy pół metra zrobionego ze sfermentowanej mąki pochądzącej z jakiegoś lokalnego zboża. Fermentacja powoduje, że naleśnik jest niezwykle podziurawiony, bąbelkowy*. Inaczej to ujmując injera skłąda się z mnóstwa małych dziur oblepionych ciastem, przy czym jedna warstwa ciasta oblepia do najmniej dwie dziury (oprócz warstwy będącej brzegiem). No i - jak łatwo się domyślić - fermentacja determinuje smak - naleśnik jest diablo kwaśny. Jak gdzieś przeczytałem, to taki polski żurek w postaci ciała stałego.

Do rzeczonej injery dodaje się wszelkiej maści sosy, warzywa i inne dobroci ziemi, tej ziemi. Szaleństwo injery sięga tak daleko, że jedną z lokalnych potraw jest injera z injerą. Najpierw należy wziąć jedną injerę, posmarować ją wybranym sosem, zwinąć w rulon i pokroić na małe krażki. Potem to wszystko rzuca się na drugą, rozwiniętą injerę i znowu polewa sosem.

Je się rękami, a ściślej - prawą ręką, lewa ma leżeć grzecznie pod stołem. Tutaj - podobnie jak w innych miejscach afrykańsko-azjatyckich - prawa ręka służy do jedzenia, lewa do toalety. Mylenie ich jest poważnym naruszeniem protokołu. Ciekawi mnie jak zatem ma się tutaj dziesięcioprocentowa frakcja leworęcznych. Szykanowani przez całe życie?

W środy i piątki jest post, czyli wierzący nie jedzą mięsa. Wtedy w restauracjach króluje tak zwane fasting, czyli injera, na którą nałożono kilka małych porcji warzyw i sosów w wersji wege. Dużo fajnych smaków w jednej potrawie. Co ciekawe, dla Etiopów wegetarianizm jest niemal tożsamy z weganizmem - ich fasting nie zawiera produktów pochodzenia zwierzęcego. Tak, to dobry kraj dla wegeterrorystów. Mięso robią mierne, ale za to injerowe wersje wegetariańskie są smaczne.
 
Podsumowując - tutejsza kuchnia głowy nie urywa (może co najwyżej urwać dupę, jeśli zje się zieloną, ostrą papryczkę w nadziei, że to groszek). Ale przeżyć się da.

* niestety, muszę rozczarować wszystkich kompulsywnych, z injery nie da się strzelać jak z naszej folii bąbelkowej