Zaskoki cywilizacji

Co nas zaskoczyło po powrocie:

- Kawa jest do bani. Cztery tysiące lat temu Hammurabi za taką kawę wrzuciłby karczmarza do rzeki, dwa tysiące lat temu Rzymianie za takie przestępstwa krzyżowali, a teraz warto byłoby zwrócić się do trybunału praw człowieka
- Tutaj o wiele bardziej widać patologię cywilizacji - we Frankfurcie widzieliśmy mnóstwo jednostek stojących na marginesie społeczeństwa (np. przywitał nas pewien pan sikający na witrynę jakiegoś drogiego sklepu z modą, w zaułkach swoje gazetowe namioty rozbijali bezdomni a przed nami po centrum biegł jakiś pół-agresywny pan)
- ... natomiast w Etiopii wiedzieliśmy życie diabelnie proste i biedne, ale nie patologiczne
- Bieżąca woda naprawdę bieży
- ... a ciepła woda naprawdę jest ciepła, a nie umownie ciepła
- Prąd jest zawsze i wszędzie, wystarczy nacisnąć przycisk, a słowo powercut rozumieją jedynie obszarpańcy-podróżnicy, którzy z utęsknieniem czekają na następny cykl wyprawowy
- Ulice są w nocy skąpane w świetle - wszytko widać i nie trzeba bezwzględnie-zawsze nosić przy sobie czołówki* z na-pewno-świeżymi bateriami
- Samochody jadą po swoim pasie, klaksonów się nie używa
- ... a ludzie na chodnikach nie krzyczą i nie gestykulują
- Po ulicach buja się mnóstwo białych gąb, które mówią zrozumiałym dla nas językiem. Uświadomiliśmy sobie ten fakt, jak na Grodzkiej minęliśmy Murzyna. Teraz już trzeba uważać na to co i przy kim się mówi. Bo pewnikiem nas zrozumie.
- Szaroburość tego świata. W porównaniu do Etiopii w Polsce jest monotonnie, dominują ciemno-szare przyodziewki. Tam na ulicach było dużo kolorowych ubrań, w szczególności popularne były kolory flagi (zielony, żółty i czerwony) oraz taki jeden kolor, który Ola jakoś śmiesznie nazywała, a ja po prostu mówię #002D6E
- ... i nikt nie zwraca na nas uwagi i nie mówi 'helo-gimi-pen'**

* Stare Etiopskie przysłowie mówi: Czołówkę noś i przy pogodzie
** Cześć, daj mi długopis (O dzieciach żebraczych można przeczytać w artykule: Gimmi kids)