Lyzka dziegciu
W nocy w Asuncion nie chcieli mnie wpuscic na poklad samolotu. Okazalo sie, ze musze miec bilet wyjazdowy, bo inaczej nie wpuszcza mnie do kraju.
Po godzinie ciezkiej pracy, probach wyjasnienia sprawy (numery rejestracyjne lajby, tresc kontraktu, kontakt z urzedem imigracyjnym w Panamie), odwolania sie do zdrowego rozsadku, okazalo sie ze mam dwie opcje: albo kupuje bilet do dowolnego kraju osciennego, albo nie lece do Panamy.
Zdecydowalem sie kupic bilet (co udalo mi sie zrobic w przeciagu 15 minut, bo samolot zaczynal powoli kolowac), ktory zostal wystawiony na nastepny dzien i kosztowal mnie 400 dolarow. Przed wylotem informowali mnie, ze na lotnisku w Panamie powinienem miec mozliwosc zwrotu biletu. Jak nalezy sie domyslac sprawy nie przebiegaly tak latwo. W Panamie poinformowali mnie, ze kasy na lotnisku nie zobacze i musze jechac do jakiegos biura, ktore jest oddalone od miasta i nic oprocz taksowek tam nie jezdzi. Na szczecie po godzinie prob udalo sie dodzwonic do jakze profesjonalnego call center, gdzie dowiedzialem sie, ze moge oddac bilet w centrum miasta w jednym z biur. Uderzylem we wskazanym kierunku takstowka i wbilem do rzeczonego biura. Drzwi otwieral mi lokaj, bo parking byl przy hotelu Continental.
Scenka z biura:
- Witam, chcialbym oddac bilet.
- Oczywiscie, prosze siadac - Mlody czlowiek sie usmiecha i wskazuje mi miejsce - Prosze o bilet, ktory chce pan zwrocic. Musi pan rowniez podac numer innego biletu, ktory udowadnia, ze pan opusci kraj.
Rece mi opadly.
Po wielu perypetiach udalo sie w koncu oddac ten nieszczesny bilet. Zabralem paszport, kase i w te pedy poszedlem w sina dal, zeby przypadkiem sie nie rozmyslili.
Potem rozmawialem z ludkami na ten temat, ponoc to standardowa procedura. Ja natomiast badania na temat wiz zakoczylem na sprawdzeniu, czy Panama wymaga wiz dla Polakow. Otoz nie wymaga :-).
Rozne rzeczy juz widzialem, ale to - przyznaje - solidnie mnie zaskoczylo. Jeszcze jeden kraj co ciekawy obyczaj ma. Niezwykle zabawne jest to, ze najtrudniejsze wrunki wjazdowe stawiaja najdziwniejsze kraje. Ciekawe kto z Europy chcialby, do diabla, pracowac na nielegalu w Panamie...
Reasumujac: byla to najdziwniejsza i najbardziej pracochlonna usluga wymiany walut, jaka udalo mi sie zrealizowac w zyciu. Bowiem kasa wyplacona w lokalnej walucie w Paragwaju zostala zamieniona na dolary, ktore otrzymalem w Panamie w ramach refundacji zwroconego biletu.
Po godzinie ciezkiej pracy, probach wyjasnienia sprawy (numery rejestracyjne lajby, tresc kontraktu, kontakt z urzedem imigracyjnym w Panamie), odwolania sie do zdrowego rozsadku, okazalo sie ze mam dwie opcje: albo kupuje bilet do dowolnego kraju osciennego, albo nie lece do Panamy.
Zdecydowalem sie kupic bilet (co udalo mi sie zrobic w przeciagu 15 minut, bo samolot zaczynal powoli kolowac), ktory zostal wystawiony na nastepny dzien i kosztowal mnie 400 dolarow. Przed wylotem informowali mnie, ze na lotnisku w Panamie powinienem miec mozliwosc zwrotu biletu. Jak nalezy sie domyslac sprawy nie przebiegaly tak latwo. W Panamie poinformowali mnie, ze kasy na lotnisku nie zobacze i musze jechac do jakiegos biura, ktore jest oddalone od miasta i nic oprocz taksowek tam nie jezdzi. Na szczecie po godzinie prob udalo sie dodzwonic do jakze profesjonalnego call center, gdzie dowiedzialem sie, ze moge oddac bilet w centrum miasta w jednym z biur. Uderzylem we wskazanym kierunku takstowka i wbilem do rzeczonego biura. Drzwi otwieral mi lokaj, bo parking byl przy hotelu Continental.
Scenka z biura:
- Witam, chcialbym oddac bilet.
- Oczywiscie, prosze siadac - Mlody czlowiek sie usmiecha i wskazuje mi miejsce - Prosze o bilet, ktory chce pan zwrocic. Musi pan rowniez podac numer innego biletu, ktory udowadnia, ze pan opusci kraj.
Rece mi opadly.
Po wielu perypetiach udalo sie w koncu oddac ten nieszczesny bilet. Zabralem paszport, kase i w te pedy poszedlem w sina dal, zeby przypadkiem sie nie rozmyslili.
Potem rozmawialem z ludkami na ten temat, ponoc to standardowa procedura. Ja natomiast badania na temat wiz zakoczylem na sprawdzeniu, czy Panama wymaga wiz dla Polakow. Otoz nie wymaga :-).
Rozne rzeczy juz widzialem, ale to - przyznaje - solidnie mnie zaskoczylo. Jeszcze jeden kraj co ciekawy obyczaj ma. Niezwykle zabawne jest to, ze najtrudniejsze wrunki wjazdowe stawiaja najdziwniejsze kraje. Ciekawe kto z Europy chcialby, do diabla, pracowac na nielegalu w Panamie...
Reasumujac: byla to najdziwniejsza i najbardziej pracochlonna usluga wymiany walut, jaka udalo mi sie zrealizowac w zyciu. Bowiem kasa wyplacona w lokalnej walucie w Paragwaju zostala zamieniona na dolary, ktore otrzymalem w Panamie w ramach refundacji zwroconego biletu.