Urugwajskie muzea
Pierwszy raz widziałem muzeum, w
którym znajdowały się same kopie oryginałów. Muzeum historii naturalnej,
Mezopotamia, Egipt, Grecja, Rzym. I to wszystko skopiowane. Mogłem zobaczyć
naturalnej wielkości kopię Wenus z Bakelitu, Dyskobola z Bakelitu i to tam wszystko inne. Z bakelitu.
Wot, ciekawostka przyrodnicza.
Sam Urugwaj jest kolorowy. Po ulicach - podobnie jak w Argentynie - bujają się ludzie wydziarni i bardziej niż w europie pokłuci. Na asfalcie mieszanka czterokołowców różnej maści i o różnej - mniej lub bardziej bogatej historii. Znajdziesz tam nowe cacka jak i pamiętające zamach na Kennediego stare egzemplarze Forda. Budynki jakby wrzucono do dużego tygla kilka różnych stylów architektonicznych, w tym zaawansowany socrealizm, i wymieszano wszystko dokładnie. A na dodatek do tego wszystkiego - ostre słońce i dominanta koloru żółtego. Przynajmniej w moim obszarze percepcyjnym.
Sam Urugwaj jest kolorowy. Po ulicach - podobnie jak w Argentynie - bujają się ludzie wydziarni i bardziej niż w europie pokłuci. Na asfalcie mieszanka czterokołowców różnej maści i o różnej - mniej lub bardziej bogatej historii. Znajdziesz tam nowe cacka jak i pamiętające zamach na Kennediego stare egzemplarze Forda. Budynki jakby wrzucono do dużego tygla kilka różnych stylów architektonicznych, w tym zaawansowany socrealizm, i wymieszano wszystko dokładnie. A na dodatek do tego wszystkiego - ostre słońce i dominanta koloru żółtego. Przynajmniej w moim obszarze percepcyjnym.