O dniu, którego nie było
12 maja przekroczyłem linię zmiany daty. Podczas podróży
przeskoczyłem z waszej przeszłości do waszej przyszłości - wsiadłem w wehikuł czasu 12 maja, natomiast wysiadłem 13. Teraz u mnie jest to co u
was dopiero będzie. Czyli żeby obliczyć która u mnie godzina musicie dodawać
zamiast, jak dotychczas, odejmować.
W związku z tym cały 12 dzień maja roku diabelskiego 2012
poszedł na strwon. Proszę mi opowiedzieć co się działo, ponieważ nie miałem
tego dnia, całkiem się nie odbył, a mnie ciekawi co też dobrego się wydarzyło kiedy byłem i jednocześnie mnie nie było. Jestem teraz naznaczony, jam jest człowiek o jeden dzień
młodszy niż powinien być. Bogowie tego nie lubią. Różnica wieku pomiędzy ‘jest’
a ‘powinno być’ tworzy to pusty bufor mierzony w sekundach, swoistą próżnię,
która może tego i owego boga nieco rozjuszyć.