Rzecz o autostopie

Jeśli jeździsz stopem musisz przyzwyczaić się do zupełnie innej niż w przypadku komercyjnych przewozów formuły. Tutaj nie ma czegoś takiego jak harmonogram, nie ma usługodawcy i wymagającego usługobiorcy. Nie ma stąd-tam, odtąd-dotąd, nie istnieje teraz, zaraz. Istnieje droga i pewien cel określony z pewnym stopniem akuratności zarówno pod względem czasowym jak i przestrzennym. Wiele dróg prowadzi do pewnego celu, a przypadek nakreśla ścieżki.

W stopie nie istnieje rozkład jazdy. W stopie istnieje rozkład przypadku. W określonym okresie czasu musi nastąpić pewien cykl koincydencji, innymi słowy Mariuszka musi wprzódy rozlać olej, żeby można się było na nim poślizgnąć. Pomniejsze okazje potrafią pożreć czas do ostatniej minuty, porzucić cię na obrzeżach wielkiego miasta bez szans na złapanie czegoś na ruchliwej ulicy i - bywa - wielogodzinne oczekiwanie na tego jednego, który się zmiłuje.
Czasami warto zaczekać, czasami warto wyjść na stopa zbyt późno i ominąć pierwsze zwiastuny trasy, żeby trafić na ten złoty strzał, człowieka, który jedzie daleko i przerzuci cię na właściwe miejsce, na właściwą stronę. Właściwą stronę miasta, gór, pory dnia. Człowieka, który wrzuci cię w nurt.

W stopie rzecz polega na tym, żeby stanąć o właściwym czasie i właściwym miejscu, stanąć na drodze przypadku, stać się ogniwem właściwego łańcucha koincydencji.