W pogoni za sloncem

Wykonalo sie, moj czas na Wyspie Wielkanocnej dobiega konca.

To bylo wspaniale kilkanascie dni, niezwykle spokojnych, ale jakze produktywnych. Spotkalem tutaj sporo fajnych ludzi, jadlem dobre, ale proste zarcie, zwiedzalem i biegalem po gorkach.
Wyspe zapamietam do konca mych dni, a opuszczam ja ze scisnietym gardlem.

Ponieważ gonię słońce, po prawie siedmiu godzinach lotu prawie nie ruszę zegara. Największa zabawa będzie jednak przy przekraczaniu linii zmiany daty na następnym etapie mojej podróży. Wtedy zniknie mi jeden dzień. To będzie dzień, którego nie będzie, dzień, którego nie doświadczę.

Dzisiaj lecę na Tahiti. Tam zamierzam spędzić 4 dni i ruszam w kierunku Nowej Zelandii. Przygodo przybywaj!